sobota, 10 grudnia 2011

***

Czy ktoś mi powie czemu jak już zacznie się cos choć odrobinę układać po chwili musi się zacząć pier..... i psóć? :(((( już tego nie wytrzymuję :((( ratunkuuuuuuuuuu czy ja zawsze wszystko muszę zepsóć??

:((

I znów jakaś kolejna bezsensowna sytuacja w moim życiu :( już mam powoli dość, mam chęć gdzieś pójść i nie wrócić. W pracy jestem co dzień po godzinach, prawie każdą sobotę i na każde zawołanie a jeszcze muszę się prosić o coś co mi się należy :( potrafią tylko zadzwonić pół godziny przed powrotem 'słuchaj ja jestem jeszcze w pracy bla bla bla' i żadnego pytania czy mogła byś zostać dłużej, czy masz jakieś plany lub czy chociaż może chciałabyś odpocząć pracując od 7.30 do 17 :( właściwie to zanim dojadę jest 18 i mam chęć tylko pójść spać :( w dodatku te awantury po powrocie robione nie mnie ale ogólnie pozostałym domownikom czyli dwójce dzieci to już kompletna przesada ;/ już od paru dni czekam na głupi przelew po czym zadając pytanie co się dzieje słyszę' a ... będzie robić wszystkie przelewy w jednym terminie bo ma taniej' ok ale wystarczyło powiedzieć,uprzedzić :( zwłaszcza gdy przychodzi ten termin dalej nie ma przelewu..a ja bezsensownie tracę czas często sprawdzając konto bankowe. Tak samo co kogo obchodzi co ja dodaję na jakiejś stronce lub co napiszę komuś w komentarzu?? po co te szpiegowanie i bezsensowne komentarze?? nikogo nie obrażam i słowem nie wspomnę o osobach które to komentują aż czasem robi się głupio jak wtrącają się bez potrzeby i bez przerwy :( czasem mam już chęć wykasować wszystkie konta w internecie, powyłączać telefony, rzucić to wszystko w cholerę (przepraszam za wyrażenie) przespać dwa dni a potem gdzieś wyjechać najlepiej jak najdalej stąd :((( gdyby tylko nie musiała bym martwić się o jutro skąd wziąć środki na przetrwanie i jak znaleźć jakiś sensowny pomysł na życie to bym tak zrobiła od razu. :((( ale muszę dalej się przemęczyć i jakoś to przetrwać choć będzie bardzo trudno:((( nie wiem co jeszcze napisać i tak to wszystko jest kompletnie bez sensu:(

sobota, 23 lipca 2011

Czasem się zastanawiam czy los choć raz nie może dać czegoś za darmo. Żeby choć raz być zadowolonym ze wszystkiego. Mieć wszystko w miarę poukładane miłość, finanse, rodzinę. Nie mówie o tym żeby mieszkać w pałacu wystarczy mi malutki domek nad morzem, nie potrzebuje księcia wystarczy ktoś bliski na kim zawsze można polegać, nie żądam rodziny idealnej, czasem wystaczy choc mniej kłótni. I czasem wydaje mi sie ze to i tak zbyt wiele. Bo jeśli coś zaczyna się układać to zaraz się psuje... Chyba już nie napiszę nic wiecej bo notka robi sie jakaś żałosna i zbyt smutna a nie miała taka być. Choć raz chciałabym być naprawdę szczęśliwa.. i nie na miesiąc czy dwa ale chociaż na rok.. i nie martwić się już niczym tylko być po postu zadowolonym i nie na przymus lub bo tak wypada tylko z głębi serca.. dziś zebrało mi się na wspomnienia.. z około trzech czterech lat temu.. wtedy to było na prawde fajne.. szkoda że już minęły tamte czasy ale może uda się znów coś poukładać.. idę p.s. a wczoraj ktos mi przypomniał o kimś kogo już własciwie zapomniałam... ;/z resztą tej osoby i tak nie ma tu w Polsce..

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

;(((

Bóg znów zabrał mi coś cennego
Tylko nigdy nie powie dlaczego
Jak mam dalej żyć
Kiedy wiem że ciebie już zabrakło
Kolejnej małej kochanej istoty
Bez której prawie nic sie nie liczy
Inny powie to tylko zwierzątko
Lecz dla mnie to nie tylko zwierzątko
To coś o wiele bradziej cennego
Mała potrafiąca dać szczęscie
Żywa istota tym że po prostu jest..



                                       Nie dodam nic wiecej brak mi słów
                                         więcej nie chcę już tak się czuć...